Klub Współczesnej Myśli Politycznej w Gdańsku
Strona główna Spotkania Spis tekstów Co piszą inni Kontakt


DYSKUSJE cz. III

Przejście do relacji nr 30 i późniejszych.


29. Notatka nt. spotkania z 30 I 2012 r..

Po powitaniu obecnych, prof. Pastusiak krótko przedstawił swoje uwagi z posiedzenia Rady Międzynarodówki Socjalistycznej w którym jako oficjalny przedstawiciel SLD uczestniczył dokładnie tydzień temu (23-24 b. m.). M. in. wspomniał o przewidywanej reformie tej największej światowej organizacji lewicowej tradycjami sięgającej końca XIX wieku, oraz o stwierdzeniu konieczności przywrócenia globalnej kontroli rynku i operacji finansowych, której brak powoduje kryzys.

Z kolei pan ambasador, zgodnie z założonym tematem omówił imponujący rozwój gospodarki Wietnamu i powiązania z Polską, które to dane jednak - jak wynika z dyskusji - mniejsze wzbudzały zainteresowanie obecnych niż poruszone, w następujących po wykładzie krótkich pytaniach z sali, kwestie polityczne i społeczne. Pytań tych było tak wiele, że objaśnianie poruszonych kwestii zajęło większą część spotkania z trudem mieszcząc się w zarezerwowanym czasie. W toku dyskusji, zabierający głos wielokrotnie wyrażali podziw i uznanie dla bohaterskiej walki z kolonializmem i dla osiągnięć w zdobywaniu wiedzy oraz związanych z tym sukcesów gospodarczych narodu Wietnamskiego. Szczególnie wydały mi się istotne objaśnienia tragicznej sprawa zatrucia środowiska przez wojenne środki chemiczne USA, oraz sukcesów Wietnamu w uporządkowywaniu zarówno sytuacji wewnątrzpaństwowej jak też stosunków z Chinami oraz innymi krajami czy to w sąsiedztwie czy na całym globie.

Stach Głąbiński



28. Notatka nt. spotkania z 7 XI 2011 r.

Na wstępie, przewodniczący gdańskiej organizacji SLD Krzysztof Andruszkiewicz i prof. Pastusiak objaśniali swoją wersję opinii n. t. sytuacji powstałej po wyborach do Sejmu i Senatu przeprowadzonych 9 X. Ten dodatek do programu spotkania - jak przypuszczam - wyniknął z widocznej, w enuncjacjach prasowych, w Internecie, a także w omawianej wypowiedzi, frustracji SLD-owskiego aparatu partyjnego, którego członkami są obydwaj zabierający głos. Jak bowiem wiadomo, 8-io-procentowe poparcie uzyskane w ogólnokrajowym głosowaniu, kontrastujące z nieuzasadnionym oczekiwaniem znacznie lepszego wyniku, wywołało u członków władz partii uczucie niezwykle silnego przygnębienia, które usiłuje się wszelkimi sposobami przezwyciężyć, m. in. przez tworzenie ad hoc koncepcji mających wytłumaczyć niepowodzenie bez naruszania poczucia własnej nieomylności w kierowaniu partią i konstruować miraże przyszłych sukcesów. Koncepcje te są wyraźnie niespójne, a zarazem przy ich tworzeniu uporczywie przemilcza się coraz głośniejsze przypomnienia o konieczności demokratyzacji partii (Rolicki, Cimoszewicz), czego nie wyrównują enigmatyczne wtrącenia o istnieniu jakiś niesprecyzowanych wewnętrznych problemów SLD, czy "rozluźnieniu więzów" między centrum i całością (prof. Pastusiak). I tak np. Andruszkiewicz wspominając jakieś drugorzędne błędy w kampanii wyborczej, określił tą kampanię jako profesjonalną, a program wyborczy jako bardzo dobry, zaś prof. Pastusiak po stwierdzeniu klęski, przypominał, że przecież ruch Palikota i PSL podobne liczbowo swoje wyniki traktują jako sukces. Zarazem widoczne było, że przynajmniej część obecnych na sali przyjęła te - dotyczące wewnętrznych problemów jednej z partii lewicowych - wystąpienia chłodno, a o jakiejkolwiek dyskusji nad ich treścią nawet nikt nie wspomniał.

Z kolei prof. Małachowski w zapowiedzianym wykładzie mówił o społecznej gospodarce rynkowej, która jest realizowana w Niemczech, co skutkuje z jednej strony niskim (okresowo zerowym!) bezrobociem, z drugiej wspaniałymi osiągnięciami ilustrowanymi obfitością danych statystycznych. Charakterystycznym jest brak bezpośredniej ingerencji w funkcjonowanie całkowicie prywatnego przemysłu i handlu, stosowane są jedynie doradztwo, oraz celowo dobrane ulgi i preferencje. W wykładzie brakowało jednak zapowiedzianej w tytule refleksji nad ewolucją stosunków gospodarczych w skali globalnej, na które - jak to wynika z podanych liczb - wpływ Niemiec jest znaczący. Oczekiwałem również podjęcia próby naświetlenia istoty i tła omawianych zjawisk. Dopiero w dyskusji profesor bardziej szczegółowo wspomniał m. in., iż np. ważnymi motywami ich zaangażowania w budowę jedności europejskiej były: poczucie winy z powodu zbrodni hitleryzmu i dążenie do zjednoczenia wyłącznie środkami pokojowymi kraju podzielonego na strefy okupacyjne. Na koniec, w odpowiedzi na pytanie z sali, otrzymaliśmy objaśnienie ekonomicznych problemów związanych z kontestowaną przez Polskę budową podmorskiego gazociągu i ogólnej charakterystyki relacji Niemiec z Rosją.

Stach Głąbiński



27. Notatka nt. spotkania z 2 IX 2011 r.

Jak w swoim referacie stwierdził prof. Pastusiak, na postawione w temacie pytanie ("Czy wkraczamy w świat postamerykański?") odpowiedzi jednoznacznej nie ma, co wynika z dokonanego przeglądu zarówno czynników decydujących o potędze i znaczeniu USA, jak i pojawiających się coraz liczniej oznak osłabienia. O ile bowiem mocarstwo to wciąż posiada największe w skali globu zapasy złota, najsilniejszą armię, najliczniejszą flotę handlową, przoduje w rozwoju nauki i technologii, jest największym inwestorem, a dolar amerykański zachowuje pozycję pieniądza światowego, to zarazem napotyka coraz większe trudności. Szczególnie widoczne jest to w stanie zadłużenia grożącego bankructwem państwa, co jednak na razie realne nie jest, gdyż spowodowało by katastrofę globalną. Nie są to wszystkie słabości USA, jednak utracenie przywództwa światowego pozostaje mało prawdopodobnym choćby z tego względu, że najczęściej wymieniane jako pretendent do dominacji Chiny, aczkolwiek pod względem szybko wzrastającej produkcji przemysłowej już osiągnęły poziom przekraczający połowę osiągniętej przez Stany Zjednoczone, to same przeżywają ogromne trudności. W tej sytuacji nasuwa się wykraczające poza założony temat pytanie o szanse Europy, która straciła swoją pozycję w wyniku dwu wojen światowych, ale obecnie, jako unia skłóconych dawniej państw, odzyskuje możliwość wybicia się.

W dyskusji Jarosław Szczukowski przypomniał o dramatycznych zabiegach na kolejnych konferencjach w sprawie ochrony klimatu Ziemi, gdzie USA okazują się głównym zarówno trucicielem jak i oponentem wobec propozycji naprawy. Wspomniano również o skupiającej uwagę społeczeństwa amerykańskiego kwestii terroryzmu. Tu prof. Pastusiak omówił krótko sprawę inwigilacji obywateli wprowadzonej przez tzw. "Patriot act" w wyniku powstałych zagrożeń, a Józef Łacmański przypomniał, że zdaniem wielu komentatorów największym światowym terrorystą są Stany Zjednoczone. Omawiano również kwestie militarne, w trakcie czego przypomniano o roli USA i ZSRR w ograniczeniu konfliktu między tymi potęgami do tzw. zimnej wojny z uniknięciem użycia broni jądrowej. Na zakończenie dyskusji, obecny w prezydium zgromadzenia były premier Leszek Miller (1-szy na liście kandydatów SLD do Sejmu w okręgu obejmującym m. in. Gdynię), odpowiadając na skierowane doń pytania objaśnił m. in. swoje przekonanie, że aczkolwiek bardzo zależy Polsce na dobrych stosunkach z USA, to pierwszeństwo ma nasz udział w Unii Europejskiej.

Stach Głąbiński



26. Notatka nt. spotkania z 20 VI 2011 r.

Jak wyjaśnił prof. Wiatr, "Projekt dla Polski - Perspektywa lewicowa" jest książką powstałą jako wspólne dzieło autorów (m. in. psycholog Janusz Reykowski, ekonomista Zdzisław Sadowski, ...) i recenzentów (m. in. filozof Andrzej Walicki, ...), związanych z szeroko pojętą lewicą wybitnych znawców różnych dziedzin wiedzy. Jej powstanie było inspirowane zbliżającą się kampanią poprzedzającą wybory do Sejmu i Senatu i - powołując się na słowa przewodniczącego SLD Grzegorza Napieralskiego - jej treść bardzo silnie wpływa na tworzony właśnie program wyborczy tej partii. W tym zbiorze niezależnych, pozornie luźnych opinii, JW wyróżnił kilka - jak to określił - problemów czołowych. Np. wbrew niektórym publicystom, podział społeczeństwa na lewicę i prawicę jest rzeczywistością wpływającą na realia społeczne, polityczne i na gospodarkę. Wyróżnikiem lewicowości jest przy tym przekonanie, że prawa rynku i finansowe mają ograniczenia dyktowane przez obowiązek odpowiedzialności za warunki życia osób słabych wobec tych dwu czynników, oraz osób dyskryminowanych przez odmienność przekonań, orientacji seksualnej itd.. Zarazem obowiązuje nas realizm. Z jednej strony mamy więc konieczność rozwijania gospodarki, która musi podlegać ciągłej modernizacji, co nieuchronnie koliduje z rozbudową osłon socjalnych (Sadowski). Z kolei zaś niedoskonałość naszego państwa (III RP), aczkolwiek wymaga działań naprawczych, to niedostrzeganie jego niewątpliwych osiągnięć głoszone wspólnie przez skrajną prawicę (PiS) i radykalną lewicę jest szkodliwe.

Trzeci problem poruszony przez JW, jakość ludzi mających wpływ na zarządzanie krajem i na to, co ogólnie nazywamy polityką, moim zdaniem został przedstawiony błędnie. Wspomniana bowiem, powszechna jakoby bezideowość, jeśli nawet rzeczywiście przybrała w III RP rozmiary większe niż w innych miejscach i czasach, jest zjawiskiem wtórnym. Wśród polityków zawsze i wszędzie byli i są różni ludzie, co nie musi powodować zjawisk patologicznych, jeśli przestrzegane są przyjęte reguły postępowania. Inspirowany najpiękniejszymi ideami lewicowiec, jeżeli, co ma miejsce np. w SLD (o czym niejednokrotnie pisałem - np. "uwagi" z 2008 r.), nie przestrzega statutowych reguł demokracji wewnątrzpartyjnej, swoich działań nie poddaje krytycznemu oglądowi, spowoduje katastrofę. To praktykowane przez lewicowe (nie tylko SLD!) elity lekceważenie demokratycznych reguł postępowania, jest - w moim przekonaniu - przyczyną wspomnianego w dyskusji przez Danutę Kledzik paradoksu opinii publicznej, która popierając postulaty lewicy, głosuje na ludzi prawicy. O ile bowiem dla prawicy oparcie się na fundamentalizmie religijnym lub nacjonalistycznym jest stanem normalnym, to lewica przecząca zasadzie ogólnego uczestnictwa we władzy staje się tworem sztucznym, zakłamanym, co ludzi do niej zniechęca.

Liczne pytania i uwagi, które zgłoszono po wystąpieniu JW trudno zreferować, gdyż większość (np. przypomnienie przez Mariusza Falkowskiego likwidacji analfabetyzmu i in. osiągnięć PRL, czy wzmianka Mirosława Masiela o skandalicznych usiłowań znieważenia lewicy) nie była ściśle związana z tematem zebrania, a np. podniesione przez Zbigniewa Szczypińskiego pominięcie w książce wkładu myśli Baumana i Żiżek'a nie wydaje mi się sprawą istotną. Nie jestem też pewien, czy Franciszek Potulski dopominając się o przeciwdziałanie postępującej prywatyzacji i elitaryzacji oświaty wskazywał pominięcie tego zagadnienia przez autorów.

Osobna dyskusja wywiązała się w drugiej części zebrania, po wysłuchaniu przez obecnych sprawozdań zarządu. W wystąpieniach mówiliśmy głównie o możliwości ożywienia działalności klubu, która po kilku latach intensywnej działalności przejawia obecnie zmniejszenie aktywności. Tak więc na wzór oddziału gdyńskiego możemy spotykać się dla kontynuowania dyskusji, jak i towarzysko. Lokalu - jak zapewnił Piotr Gontarek - udzieli pomorskie SLD.

Stach Głąbiński



25. Notatka nt. spotkania z 4 IV 2011 r..

Dr J. Mrowiec na wstępnie podkreślił, że odmienność świata arabskiego jest dla Europejczyków tak znaczna, iż pełne zrozumienie nie jest możliwe. Mentalność mieszkańców północnej Afryki jest ukształtowana głównie przez Islam i przez niezwykle silne związanie z państwem, narodem, plemieniem i klanem rodzinnym. Obydwa te czynniki są obce demokratyzmowi, co sprawia, że wyrażane często w mediach nadzieje na powstanie w którymkolwiek kraju tego regionu zdolnego do funkcjonowania parlamentaryzmu należy uważać za mrzonkę. Każdy rozwój wypadków nieuchronnie doprowadzi do powstania władzy despotycznej, a oczekiwać możemy jedynie, że kolejni rządzący będą postępowali w miarę racjonalnie, a ich władza będzie rzeczywista. Jest zarazem jasne, że warunki te mogą być spełnione, gdy będą oparte na zorganizowanej grupie o ściśle określonej, ustabilizowanej hierarchii. W krajach arabskich warunki te spełniają jedynie armia i z naszego punktu widzenia pozbawiona racjonalności Al.-Kaida, a rząd nie mający oparcia o jedną z nich nie będzie zdolny zapanować nad różnorodnością klanów, plemion i środowisk ukształtowanych przez przemysł lub uniwersytety. Potęgowane przez ogromne kontrasty zamożności rozbicie zarazem sprawia, że Europejczyk przebywający tam służbowo czy jako turysta ma styczność jedynie z jednym środowiskiem w sposób naturalny odizolowanym od reszty, co nie sprzyja wyrobieniu sobie prawidłowego poglądu na całość.

W dyskusji nikt wyraźnie nie kwestionował postawionej tezy o konieczności popierania przez kraje demokratyczne władzy wojska w Libii czy w sąsiednich krajach, jednak zgłaszano uwagi mogące wskazywać na istnienie tam czynników sprzyjających zorganizowaniu społeczeństwa zdolnego do samorządności. Np. płk Eugeniusz Nowak wspomniał o dobrym wykształceniu oficerów syryjskich, a prof. Rybiński opisał przejawy zmian cywilizacyjnych i obyczajowych w krajach Maghrebu. Oczywiście nie zabrakło również refleksji nad widoczną w Europie ekspansją arabsko-muzułmańską i nad jej ew. skutkami wynikającymi głównie z nienawiści do cywilizacji europejskiej i braku zdolności dostosowania się (integracji) charakterystycznych dla tego środowiska imigrantów.

Stach Głąbiński



24. Notatka nt. spotkania z 28 II 2011 r.

Prelegent przypomniał, że problem istnienia elementów religii w życiu publicznym jest u nas dyskutowany, przy czym - niestety - w grę wchodzą elementy pozamerytoryczne, a zabierający głos starają się wzbudzić emocje. Dokonując przeglądu faktów potwierdzających klerykalizację państwa (udział duchowieństwa w uroczystościach, eksponowanie elementów religijnych w urzędach i in.), oraz przeczących temu (konstytucja, dystans istniejący m. liberalnymi władzami a episkopatem i in.) dochodzimy do wniosku, że jednoznacznej odpowiedzi na postawione w temacie pytanie nie ma. Należy zarazem pamiętać o tym, że ogromna większość naszych obywateli praktykuje w różnej formie swoje uczestnictwo w katolicyzmie, co w życiu publicznym wymusza obecność Kościoła, która jednak często jest odczuwana jako nadmierna i szkodząca zarówno państwu jak i religii. Na zakończenie prelegent podał przykłady wypowiedzi hierarchów kościelnych świadczące o tym, że z opisanej złożoności sytuacji zdają również oni sobie sprawę, oraz opisał przewidywany rozwój wypadków w dziedzinie stosunków państwa i społeczeństwa polskiego z Kościołem.

W dyskusji mec. Cichowicz zwróciła uwagę na budzące wątpliwość swoją formą i przesadną retoryką antykościelne wystąpienia znanej działaczki lewicowej - Senyszyn. Zbigniew Szczypiński wypomniał środowisku kościelnemu uwiąd myśli czy - jak to nazwał - brak fermentu intelektualnego, oraz brak jawności finansów. Do tej sprawy nawiązał (podobnie jak w dalszym ciągu dyskusji uczynił to Antoni Kobielusz) również Józef Łacmański, który ocenił stanowisko przedstawione w prelekcji jako ujmujące sprawę zbyt delikatnie, nawet w porównaniu do zacytowanej publicznej wypowiedzi poważanego zakonnika. Prof. Krupa-Wojciechowska zwróciła uwagę na historyczne uwarunkowania obecnej sytuacji stosunków kościelno-państwowych. Konkretnie chodzi o okres PRL, w którym porozumienie władz z hierarchią dokonywało się w skali zadawalającej, co daje się zilustrować licznymi przykładami. Całość dyskusji podsumował prelegent stwierdzając m. in., że widoczną na sali mnogość poglądów należy traktować jako zjawisko pozytywne, i to w każdej kwestii.

Ze względu na ograniczony czas spotkania nie wszyscy chętni zostali dopuszczeni do głosu, a - niestety - wciąż nie znajduje uznania możliwość kontynuacji omawiania tematu w Internecie. To ograniczenie nie dotyczy mnie i teraz, na łamach klubowej witryny zgłaszam, że prelegent, omawiając perspektywy przyszłościowe, pominął postępującą demokratyzację społeczeństwa, która - moim zdaniem - w sposób decydujący wpłynie w nadchodzących latach nie tylko na stan Kościoła, lecz na całość stosunków społecznych i politycznych. Demokratyzacja następuje jako wynik upowszechnienia oświaty i towarzyszącego globalizacji uprzedmiotowienia ruchów nieformalnych. Polska jest pod tym względem bardzo zapóźniona, co przejawia się autorytaryzmem widocznym zarówno w zhierarchizowanym Kościele, jak i w polityce, oraz w stosunkach między urzędnikami a petentami, jednak wymagania społeczeństwa pod tym względem stale, wyraźnie wzrastają. Na razie, w polityce przejawia się to absencją wyborczą wyrażającą dezaprobatę w stosunku do panoszącego się w partiach politycznych "wodzostwa", a w Kościele malejącym udziałem w nabożeństwach, jednak w miarę postępującego wśród ludzi uświadamiania sobie istoty demokracji, księża zostaną zmuszeni rozmawiać z radami parafialnymi i diecezjalnymi jak równy z równym i nastąpi wiele innych zjawisk. Jaką formę przyjmą odpowiednie zmiany w polityce, to inny temat.

Stach Głąbiński



23. Notatka nt. spotkania z 27 IX 2010 r.

Wykład, jak to kończąc swe wystąpienie stwierdził prelegent, był nieco chaotyczny. Zarazem, na co zwrócił w dyskusji uwagę Zbigniew Szczypiński, nie otrzymaliśmy zapowiedzianej w tytule prelekcji wiedzy o poglądzie PPS na to, w jaki sposób należy dążyć do uzyskania jedności lewicy. Wykład zawierał bowiem głównie uwagi o aktualnej złej kondycji organizacji kierujących się ideami socjalizmu i demokracji, oraz obszerne wzmianki nt. chwalebnej przeszłości PPS-u. Sprawy jedności dotyczyło wspomnienie nieudanej próby utworzenia Kongresu Porozumienia Lewicy, oraz wyrażenie przekonania, że podstawową dla jej osiągnięcia sprawą jest posiadanie odpowiedniego programu. Zdaniem wykładowcy PPS posiada taki program, lecz skutkiem braku funduszy rozpropagowanie go nie udaje się, a sprawę pogarsza sposób subsydiowania partii przyjęty w Polsce. Stwierdzenia te nie przekonują, gdyż z jednej strony PPS nie wykorzystuje bardzo tanich możliwości propagowania swoich celów w Internecie, z drugiej zaś doświadczenie pokazuje, że myśli zgodne z dążeniami ludzi rozprzestrzeniają się bez specjalnych nakładów, a poparcie jest po prostu wynikiem nie propagandy, lecz tej, często nieświadomej, więzi i wzajemnego rozumienia.

Moją uwagę zwróciło, rzucone jakby mimochodem, stwierdzenie, że PPS nie jest partią "wodzowską", w czym domyślam się przekonania o niezachowaniu przez organizacje lewicowe zasad demokratyzmu. A przecież, jeżeli - co uważam za pewnik - to przekonanie jest słuszne, w tym należy dopatrywać się źródła klęski i stąd wynika natychmiastowy wniosek wskazujący środki naprawy. Zarazem - co wyraziłem w dyskusji - przekonanie, że PPS wada ta nie obiąża, uważam za błędne. W tej partii, podobnie jak w pozostałych ugrupowaniach lewicowych, działania zarządu nie są poddawane osądowi ogółu członków, których grono uprzywilejowane nie dopuszcza do głosu, nie ma rzeczywistej dyskusji programowej, a wybory, kongresy itp. przedsięwzięcia mające pozorować zachowanie reguł demokratycznych, wykonywane są w sposób do maksimum utrudniający formowanie się niezależnych opinii.

Stach Głąbiński



22. Notatka nt. spotkania z 28 VI 2010 r..

Na wstępie prof. Pastusiak poinformował obecnych o przyznaniu wyróżnienia NPBL prof. Rybińskiemu, oraz o uchwałach podjętych ostatnio przez Radę Międzynarodówki Socjalistycznej

Z kolei dr Józef Oleksy po krótkim objaśnieniu znaczenia słowa "demokracja" podjął próbę określenia przyczyn sprawiających, że Polacy, mając zapewnione formalne warunki funkcjonowania tego systemu, nie potrafią ich wykorzystać, której to niemożności dowodzą liczne objawy społeczne jak np. fakt, że ponad 50 % naszych rodaków domaga się rządów autorytarnych. Dzieje się tak w wyniku postępującego zwyrodnienia organizacji partyjnych będących podstawowym narzędziem umożliwiającym uczestnictwo obywateli w zarządzaniu całością kraju. Otóż partie (co dotyczy również lewicy), których zadanie polega na reprezentowaniu ludzi, ulegają postępującej degeneracji, stopniowo uzależniają się od niekontrolowanej przez członków woli lidera. Co prawda obywatele mogliby oddziaływać na władze również przez, nazywane niekiedy czwartą władzą, media informacyjne, jednak w nich również odbywa się, powodowany przez komercjalizację i niski poziom zawodowy dziennikarzy, proces uniezależniania publikowanych treści od rzeczywistych potrzeb społeczeństwa. Dodatkowo, w miarę postępującej globalizacji, w coraz większym stopniu nasz los zależy od zjawisk odbywających się w skali światowej, w której brak jest skutecznego kierownictwa i przy niewydolności ONZ wydarzenia przebiegają żywiołowo, prowadząc do sytuacji kryzysowych. Przykładem takiej patologii jest istnienie kapitału spekulacyjnego, który obecnie 10-krotnie przewyższył wartość wszystkich dóbr wytwarzanych w ciągu roku na całej Ziemi zagrażając stabilności wymiany pieniężnej, bez której nasza cywilizacja funkcjonować nie potrafi.

W dyskusji prof. Bronisław Jastrzębski odwołał się do treści swojego wykładu na spotkaniu klubowym 12 III b. r. Z kolei przyczyn bierności politycznej społeczeństwa Grzegorz Ilnicki dopatruje się w relatywnie do zarobków wysokich kosztach książek, w zbiurokratyzowaniu związków pracowniczych i w sposobie finansowania partii, a Stanisław Kubicki wskazał na ogłupiający, upokarzający i niszczący tryb pracy w przedsiębiorstwie kapitalistycznym. Zagrożenie dla demokracji Józef Łacmański widzi w proponowanych przez PO jednomandatowych okręgach wyborczych, wprowadzenie których może doprowadzić do dwupartyjności w sejmie, a Bolesław Paszkowski omówił słabość systemu informacji zdeformowanemu przez bierne poddanie się lewicy prawicowemu sposobowi interpretowania zjawisk społecznych i historii. Ja wyraziłem pogląd o konieczności krytycznego omawiania działań kierownictwa partii, brak czego sprzyja powstaniu "wodzowskiego", niedemokratycznego stylu istnienia SLD objaśnionego przez J. O., który w podsumowaniu dyskusji gołosłownie zawyrokował, że obecny przewodniczący SLD, Grzegorz Napieralski tendencji wodzowskich jakoby nie wykazuje.

Stach Głąbiński



21. Notatka nt. spotkania z 10 V 2010 r. Uwagi poza wygłoszonymi w toku zebrania są zapisane w dziale Opinie.

Otwierając zebranie uczciliśmy minutą ciszy pamięć tragicznie zmarłej Izabeli Jarugi-Nowackiej, oraz innych członków klubu, którzy zakończyli życie w czasie od poprzedniego walnego zgromadzenia. Zarazem zebrani zwrócili się do Kapituły Nagrody "Pomorska Busola Lewicy" o nazwanie nagrody imieniem pani Izy, która była zarówno inicjatorką utworzenia tego przyznawanego corocznie honorowego wyróżnienia, a zarazem wybitną, zasłużoną działaczką społeczną i członkinią klubu.

W sprawozdaniu za okres od poprzedniego walnego zgromadzenia prof. Pastusiak zwrócił uwagę, że klub nasz działa w warunkach trudnych dla lewicy, która z różnych względów przechodzi w Europie i szczególnie w Polsce regres popularności, co ma związek z widocznym zmniejszeniem się zarówno ilości członków (obecnie około 770 osób) jak i zaangażowania znacznej części pozostających. Przejawem tego jest np. zupełny brak działania czterech oddziałów klubu. Zarazem jednak widoczna jest aktywność niektórych pozostałych jak np. klubowe środowisko w Słupsku, gdzie ostatnio zorganizowano 12 spotkań dyskusyjnych, a podobnie w Lęborku - 8 spotkań. Dalej w sprawozdaniu zostały omówione formy działalności klubu, którymi są samokształcenie członków, wymiana myśli i kształtowanie opinii publicznej. Niedostatek ostatniej wymienionej częściowo wynika z ignorowaniu spotkań klubowych przez miejscowe media informacyjne, które mimo, że są zawiadamiane, zarówno nie podają zapowiedzi imprez klubowych, jak i nie delegują sprawozdawców. Częściowo brak ten uzupełnia posiadanie przez klub strony internetowej. Ogólnie działalność nasza jest ograniczona przez brak funduszy, które w całości opierają się na składkach członkowskich, dotacjach Fundacji im. Róży Luxemburg i dowolnych wpłat dokonanych przez osoby, których nazwiska zostały wymienione wraz ze złożeniem im podziękowania.

W dyskusji (p. 9 porządku zebrania) zwróciłem uwagę na niezadawalającą aktywność intelektualną przejawiającą się m. in. w braku wypowiedzi pisemnych, które były by publikowane na klubowej witrynie internetowej. Jerzy Drozd wspomniał o trudnościach spowodowanych brakiem lewicowej gazety, co - jak wynika z innych wypowiedzi - można, korzystając np. z doświadczeń oddziału w Słupsku, uzupełnić niewielkim kosztem w oparciu o inicjatywę społeczną. Niemniej utrudnienia istnieją tym bardziej, że ośrodki lewicowe, jak wymieniona przez Bolesława Paszkowskiego portal "lewica.pl" na ogół stosują cenzurę zamieszczając jedynie teksty całkowicie zgodne z opinią redakcji.

Siedmiopunktową uchwałę opartą na treści wystąpień zredagowała wybrana na wstępie Komisja Uchwał (Michał Stryczyński, Franciszek Potulski i Jerzy Chłopecki), a zebrani, po wprowadzeniu kilku poprawek przyjęli przez aklamację. Wyniki wyborów kończących obrady są dostępne przez zakładki w górnym menu nin. strony "o nas/zarząd".

Stach Głąbiński



20. Notatka nt. spotkania z 29 III 2010 r. Namawiam do zapoznania się z treścią obszerniejszego i bardziej rzeczowego opisu spotkania opracowanego przez Konsulat Generalny Republiki Białorusi w Gdańsku.

Dr Rusłan Jesin mówił głównie o kontaktach handlowych znanych mu praktycznie licznych i owocnych spotkań z przedsiębiorcami polskimi i białoruskimi. Niestety, jak zauważył, więcej na Białorusi widać przedsięwzięć gospodarczych czeskich i niemieckich, co bynajmniej nie wynika z mniejszych zdolności Polaków. Różnica ta wynika z nacechowanych uprzedzeniem przeszkód stwarzanych przez władze polskie, co w następnie zdominowało i zawęziło dyskusję: niewiele mówiliśmy o wspomnianych przedsięwzięciach gospodarczych, wymiany kulturalnej i naukowej dotyczyło zaledwie kilka zdań, a w wyniku, odpowiadający na pytania pan Jesin także nie miał możności skupić się na właściwym temacie. Do tej przygnębiającej atmosfery nieco ciepła wniosły refleksje osób, które Białoruś znają z autopsji. Widoczne więc było, na co wszyscy dyskutanci to zwracali uwagę, jak fobie niektórych naszych polityków fatalnie wpływają na kontakty międzynarodowe. Podkreślił to w kończących spotkanie słowach prof. Rybiński podkreślając zarazem, że wspomniane uprzedzenia cechują jedynie część polskiej prawicy zazdroszczącej tego, że na Białorusi nikt nie szuka jedzenia w śmietnikach.

W toku dyskusji kilkakrotnie poruszono rozdmuchaną u nas przez prawicowe media sprawę powstania w stowarzyszeniu Polonii białoruskiej dwu frakcji, z których jedna, popierana przez rząd polski, jest w rzeczywistości partią polityczną dążącą do destabilizacji kraju. Obecni na sali otrzymali kserokopie wycinków prasowych dokładnie objaśniających te wydarzenia.

Stach Głąbiński



Przejście do relacji nr 19 i wcześniejszych.